Dziesięć silnych postaci kobiecych w serialach

Przeżywamy obecnie istny wysyp postaci kobiecych w serialach. Bywają te bohaterki różne – odważne, samodzielne, zastraszone, zapłakane, bezbarwne, charakterystyczne, zaczepne… Do wyboru, do koloru. Nie każda zapadła mi w pamięć – nie trawię na przykład Emmy z Dawno, dawno temu, Lisy Cuddy z House’a czy Teresy Lisbon z Mentalisty. Niektóre bardzo lubię – chociażby Ellie Miller z Broadchurch albo Sarah z Orphan Black – ale nie chciałam po prostu wypisywać wszystkich ciekawych postaci kobiecych, raczej wybrać te z mojego punktu widzenia najbardziej intrygujące. Siłą rzeczy nie pojawiają się także bohaterki z seriali, których jeszcze nie widziałam, dlatego zabrakło Dany Scully z Archiwum X. Kiedyś na pewno tę karygodną zaległość nadrobię, ale tymczasem przed wami subiektywne zestawienie silnych postaci kobiecych.

Czytaj dalej „Dziesięć silnych postaci kobiecych w serialach”

Serialowe uniwersum. Jaś Fasola

W rankingu powszechnie znanych komedii brytyjskich Jaś Fasola spokojnie zmieści się w pierwszej piątce (razem z, na przykład, Hotelem Zacisze czy ’Allo ’Allo). Dzięki tej roli Rowan Atkinson zapewnił sobie międzynarodową sławę i wielu fanów. Humor brytyjski słynie ze specyficznego dowcipu, nie każdego więc bawi, ale trudno Jasiowi Fasoli odmówić wyjątkowej popularności.

Czytaj dalej „Serialowe uniwersum. Jaś Fasola”

Serialowe uniwersum. Firefly

Firefly to jeden z bardziej pechowych seriali amerykańskich, ale zarazem też jeden z bardziej kultowych. Choć można się sprzeczać, ile lat powinno minąć od premiery jakiegoś dzieła, by dało się je uznać za kultowe, w przypadku Firefly nie trzeba było wiele. Dziś, piętnaście lat po emisji, to produkcja, o której każdy, kto interesuje się chociaż odrobinę serialami, dużo słyszał i najczęściej już ją oglądał.

Czytaj dalej „Serialowe uniwersum. Firefly”

Serialowe uniwersum. Czarna żmija

Komedia brytyjska charakteryzuje się dosyć specyficznym humorem, który trzeba lubić. Ale jeśli się go lubi, można wybierać spośród wielu tytułów. Mamy na przykład ‘Allo ‘Allo, Hotel Zacisze, Latający cyrk Monty Pythona, Co ludzie powiedzą?!, Kawałek Frya i Laurie’ego, Jasia Fasolę, Małą Brytanię, The Young Ones, Księgarnię Black Books, Techników-magików (The IT Crowd), Biuro, Mirandę, The Thick Of It, Peep Show, The Mighty Boosh… Część z nich emitowano stosunkowo niedawno, część z nich ma już kilkadziesiąt lat na karku, część z nich kojarzy każda osoba obyta chociaż trochę z kulturą brytyjską. Brakuje na tej liście znanych komedii właściwie jednego tytułu – Czarnej żmii.

Czytaj dalej „Serialowe uniwersum. Czarna żmija”

Serialowe uniwersum. Hotel Zacisze

Rok 2016 bezlitośnie odebrał nam wyjątkowo dużo artystów, w tym także ludzi związanych mniej lub bardziej z filmem. Bowie, Wajda, Rickman, Yelchin… Zmarł także Ron Glass znany głównie z Firefly, a pod koniec listopada ujawniono, że w połowie listopada odszedł w wieku osiemdziesięciu sześciu lat Andrew Sachs, kojarzony głównie z roli Manuela w Hotelu Zacisze. Chociaż później jeszcze dużo pracował, występując między innymi w popularnej brytyjskiej operze mydlanej Coronation Street, dla wielu na zawsze pozostanie niezdarnym, entuzjastycznym Hiszpanem z tej brytyjskiej komedii, w oryginale zatytułowanej Fawlty Towers, gdzie Sachs występował u boku Johna Cleese’a, jego żony Connie Booth oraz Prunelli Scales.

Czytaj dalej „Serialowe uniwersum. Hotel Zacisze”

SERIAL. Chance

Jeśli Hugh Laurie, używając znów swojego właściwie idealnego amerykańskiego akcentu, gra w Chance, serialu, którego tytuł stanowi równocześnie nazwisko głównego (anty)bohatera, będącego przy tym lekarzem z problemami, oczywistym jest, że każdy od razu pomyśli o Housie. Wy też? To teraz wyrzućcie tę myśl z głowy.

Czytaj dalej „SERIAL. Chance”

Serialowe uniwersum. Seriale zimowe, czyli midseason

Wraz z nowym rokiem zbliżył się tak zwany midseason – najdziwniejszy okres telewizji amerykańskiej. W Stanach seriale tradycyjnie bowiem emituje się jesienią, gdzieś tak w okolicach września, października, kiedy kończy się sezon ogórkowy. Wtedy w ramówce pojawiają się nowości, co do których właściwie niemal nigdy nie ma stuprocentowej pewności – spodobają się widzom czy nie? Normalnie pierwszy sezon ma dziesięć, maksymalnie trzynaście odcinków. Jeśli odzew jest pozytywny, zamawia się więcej, tak aby dobić do dwudziestu dwóch–trzech, maksymalnie dwudziestu czterech. Dziwność zaczyna się w sytuacji, gdy odzew nie jest pozytywny, nowy serial nie przynosi zysków i kompletnie nie opłaca się go emitować (albo stacja nie podjęła jeszcze decyzji co do przyszłości produkcji). Wówczas po emisji sezonu lub wszystkich nakręconych do tej pory odcinków w ramówce zostaje dziura, którą trzeba czymś zapełnić.

Czytaj dalej „Serialowe uniwersum. Seriale zimowe, czyli midseason”

SERIAL. Sherlock. Sezon czwarty: sprawa zaginionej fabuły

Tekst zawiera spoilery.

Sherlock to jeden z najgłośniejszych seriali ostatnich lat. Rzadko można to powiedzieć o produkcji, która emituje trzy odcinki średnio co dwa lata, a jeszcze rzadziej można to powiedzieć o produkcji brytyjskiej. Tymczasem Sherlock zdobył sobie niezwykłą popularność, wydatnie wspomógł kariery Benedicta Cumberbatcha oraz Martina Freemana… I to właśnie ta popularność przyczyniła się zarazem do gigantycznej porażki serialu w tym roku.

Czytaj dalej „SERIAL. Sherlock. Sezon czwarty: sprawa zaginionej fabuły”

Serialowe uniwersum. Święta po brytyjsku

Krok po kroku, krok po kroczku, najpiękniejsze w całym roczku idą święta, idą święta… Cóż, prawdę mówiąc, nigdy nie lubiłam świąt. Nie dość, że dużo roboty i zawracania głowy z powodu trzech dni, to jeszcze moje urodziny wypadają tuż przed Bożym Narodzeniem. Tyle dobrego, że przerwa świąteczna w szkole albo na uczelni trwała zawsze ze dwa tygodnie i mogłam wykorzystać ten czas na nadrabianie zaległości serialowych.

Póki oglądałam wszystko ciurkiem (teraz się to fachowo nazywa binge watching), nie bardzo zwracałam uwagę na takie drobiazgi, jak data pierwszej emisji. Przez skandalicznie długi czas nie zarejestrowałam faktu, że sporo seriali przygotowuje specjalne odcinki, które emituje się w grudniu jako świąteczne. Zauważyłam to dopiero kiedy zaczęłam nie tylko bardziej selekcjonować to, co oglądam, ale też oglądać to na bieżąco – i okazało się, że nawet tutaj podejścia są różne.

Czytaj dalej „Serialowe uniwersum. Święta po brytyjsku”

Serialowe uniwersum. Przyjaźnie ciekawsze niż miłość

Historie miłosne nudzą mnie niemiłosiernie. Wiem, że jestem prawdopodobnie w mniejszości, ale bardzo rzadko (jeśli w ogóle, bo chyba jednak nigdy) interesowałam się wątkami romantycznymi, nie tylko w serialach zresztą. W ogóle nie interesują mnie sceny, w których bohaterowie namiętnie się całują przez dziesięć minut; wolę sceny, w których ze sobą rozmawiają, dyskutują, widać różnice w ich charakterach i widzimy, dlaczego potrafią razem pracować (lub nie).

Czytaj dalej „Serialowe uniwersum. Przyjaźnie ciekawsze niż miłość”